Connect with us

Majors

Świątek-Kenin – Poland Garros zakończony wspaniałym rozkwitem Igi

Mert Ertunga

Published

on

EDITOR’S NOTE: Damian Kust, who has appeared with Saqib Ali on the Tennis With An Accent Podcast, is translating Mert Ertunga’s Iga Swiatek-Sofia Kenin Roland Garros women’s final match report into Polish, as a treat for Polish friends of Tennis With An Accent. Follow Damian on Twitter at @LWOSDamianKust.

Enjoy, and our thanks to Damian for being willing to do this.

Droga Igi Świątek po tytuł na kortach im. Rolanda Garrosa może zostać ubrana w wiele nieprawdopodobnych nagłówków – na przykład, czy wiedzieliście, że jest ona teraz drugą najlepszą zwyciężczynią turnieju w erze Open, zaraz po legendarnym występie Steffi Graf w roku 1988, jeśli chodzi o najmniejszą liczbę gemów straconą w drodze po tytuł? (źródło: Gokalp Taskesen – @gokotakses na Twitterze)  Tyle samo gemów co Iga straciła jeszcze tylko Chris Evert w edycji rozegranej w roku 1979. Jednakże, Evert zagrała tylko sześć meczów, jeden mniej niż Świątek.

Nie mam wątpliwości, że znajdziecie każdy z tych nagłówków czy kontekstów historycznych w tej miriadzie artykułów, które w przeciągu ostatnich kilku dni ukazały się na temat Igi. Zatem, bez zbędnego przeciągania, przystąpię do zagłębienia się w sam mecz.

Wszystko zaczęło się od backhandowego returnu w siatkę po drugim serwisie ze strony Kenin i zakończyło trzy punkty później – czytaj: gem na sucho – piłką kończącą z forehandu zaraz po serwisie Świątek. Juniorska mistrzyni Wimbledonu sprzed dwóch lat nie przystopowała i dołożyła jeszcze dwie kolejne piłki kończące, wymusiła trzy błędy ze strony Kenin i tylko w 8 minut prowadziła już 3-0, wygrywając 12 z pierwszych 15 punktów meczu.

Jeśli oglądaliście w przeszłości mecze Kenin, albo nawet lepiej, w tym turnieju (możecie sprawdzić mój raport z jej zwycięstwa nad Aną Bogdan w drugiej rundzie), prawdopodobnie jesteście dobrze zorientowani, że Amerykanka ma niesamowite zdolności do rozwiązywania problemów na korcie. Świetny start Świątek sprawił, że Kenin musiała natychmiast uruchomić swoją “tenisową inteligencję” i znaleźć odpowiedź na grę Igi zanim ten set kompletnie by jej uciekł.

Nie mogę być pewny, że było to jej zamiarem, ponieważ nie mogę czytać jej w umyśle, ale wyglądało to tak jakby Kenin zmieniła plasowanie swoich drugich serwisów, celując dużo bardziej w boczne licznie w gemie przy 0-3 niż w swoim pierwszym gemie serwisowym przy 0-1. Sześć z siedmiu serwisów w tym gemie, wliczając w to jeden drugi, wylądowało na bocznych liniach, trzy na zewnątrz, trzy do środka i wszystkie sprawiły, że Świątek musiała wyciągać się jak struna, aby zareturnować. To sprawiło, że pierwszym zmartwieniem Igi było wrzucenie piłki z powrotem w kort, a nie przejęcie inicjatywy w wymianie od samego początku, co właśnie było głównym fundamentem prowadzenia 3-0. Kenin zapisała się na tablicy wyników utrzymaniem serwisu.

Następnie, Kenin musiała rozwiązać tę część zagadki opierającą się na jej returnie, co było istotne by nie pozwolić Idze kontrolować punktu od startu wymiany, szczególnie z jej serwisu i pierwszego uderzenia po nim. Plan A Amerykanki zwykle zawiera agresywny return, ale w tym konkretnym gemie, wydawało się, że jako cel obrała sobie celowanie po liniach, aby bezpośrednio kończyć piłki z returnu drugiego serwisu. Świątek nie trafiła pierwszym podaniem trzy razy w tym gemie.

W pierwszym z tych punktów, przy 0-15, Kenin huknęła backhandowym returnem po crossie, który wylądował tylko kilka centymetrów za linią końcową. Przy 15-15, uderzyła mocno backhandem inside-out (czyli z pozycji forehandowej) i bezpośrednio skończyła piłkę. Świątek nawet nie miała jak ruszyć się do piłki. Przy trzecim drugim serwisie Igi w tym gemie, Kenin miała dwa break pointy. Tym razem nie musiała nawet jednak uderzyć piłki, gdyż Świątek, prawdopodobnie obawiając się kolejnego takiego returnu, próbowała dodać trochę nadwymiarowej siły do swojego drugiego podania i popełniła podwójny błąd (jeden z tych prostych błędów w statystykach, które w rzeczywistości niosą za sobą skomplikowaną historię).

Kiedy Kenin rozpoczęła gema przy 2-3 jeszcze jednym serwisem na boczną linię, sprawiając, że Świątek ledwo sięgnęła forehandem i piłka poleciała za głęboko, Amerykanka była na dobrej drodze do wyrównania. Zajęło jej 12 minut, aby odkuć się ze straty przełamania, cztery minuty dłużej niż zajęło to Idze by wyjść na 3-0. Ale misję osiągnęła i 20 minut od początku meczu na tablicy wyników widniał remis – 3-3. Świątek zaczęła również popełniać więcej błędów niż na początku spotkania. Miała cztery piłki kończące i zero niewymuszonych błędów (jak zawsze, według moich obliczeń) w pierwszych trzech gemach i wymuszała błędy Amerykanki swoimi agresywnymi uderzeniami. W kolejnych 12 minutach, skończyła tylko jedną piłkę i popełniła cztery błędy, prawdopodobnie na skutek zmian wprowadzonych w swojej grze przez Kenin.

Oto nadszedł zawsze kluczowy gem przy stanie 3-3 (nazywanie go “gemem przy 3-3” wydaje mi się bardziej sensowne niż siódmym gemem czy “lacostowskim gemem”, ponieważ nie każdy siódmy gem ma takie same znaczenie). Nikt nie wiedział jeszcze, że Świątek nie tylko wygra tego gema, ale także pozwoli jej to rozpędzić się i wygrać 9 z następnych 11! Iga musiała skoncentrować się na tę rozgrywkę, szczególnie po straceniu breaka i popełnieniu podwójnego błędu przy 30-15. Punkt przy 30-30 i 3-3, był pierwszy momentem w meczu, gdy Iga mogła nagle zacząć przegrywać to spotkanie, co byłoby jeszcze gorsze zważając na to, że prowadziła przecież 3-0, a także z uwagi na ogromną wagę tego meczu. Na szczęście Iga podjęła rękawicę, trafiła pierwszym podaniem i zakończyła punkt spokojnym skrótem, który tak zaskoczył Kenin, że Amerykanka nawet do niego nie ruszyła.

Przy po 40 dwa punkty później, jeszcze raz stając przed ryzykiem bycia “do tyłu” pierwszy raz w tym spotkaniu, Świątek musiała grać po drugim serwisie. Jakimś cudem przetrzymała dwa głębokie uderzenia Kenin, by wygrać ten punkt spektakularną piłką kończącą z forehandu po crossie. Dwa punkty później, przy równowadze i ponownie stając przed niebezpieczeństwem, Iga zagrała kolejnego wspaniałego drop shota z backhandu. Świątek utrzymała serwis, nie pozwalając Kenin na objęcie prowadzenia w meczu, nawet na jeden punkt. Czy to nie jest świetna gra pod presją?

Był to ostatni moment kiedy Kenin miała jakąkolwiek szansę na prowadzenie. Kiedy zawodniczki zamieniły się stronami przy 4-3, sygnały tego co miało się stać, szybka ucieczka i zwycięstwo Świątek, były jasne dla każdego kto chciał je zobaczyć – ja ich nie widziałem.

Nikt nie byłby w stanie mnie przekonać w tamtym momencie, że do końca meczu będziemy oglądać totalną dominację Igi.

Jakkolwiek ofensywna i wybuchowa jest gra Igi, była ona też bardziej kreatywną zawodniczką na korcie do tego momentu w spotkaniu. Ludzie często mówią o świetnym skrócie Kenin, ale to Świątek błysnęła swoim w Sobotę. Kenin przez sześć meczów pokazywała jak potrafi kontrolować grę z linii końcowej, ale i w tym aspekcie Iga potrafiła ją dogonić, a nawet przegonić.

Dla tych czytelników, którzy lubią obserwację popartą numerami, rozważcie to: przy 4-3, Świątek prowadziła 14-4 nad Keni w wymianach trwających ponad cztery uderzenia. Niezależnie od tego jakie byłyby to zawodniczki, pokażcie mi kogoś kto przewidział, po siedmiu gemach finału turnieju wielkoszlemowego, że ta statystyka będzie tak jednostronna, ze wskazaniem na zawodniczkę bez tytułów, która nigdy przedtem nie grała w drugim tygodniu turnieju tej rangi. Szczególnie, że po drugiej stronie stał ktoś kto wygrał turniej wielkoszlemowy i cztery inne imprezy cyklu WTA. Nazwałbym kogoś takiego kłamcą.

Kenin, która nie trafiła prostej piłki forehandowej i przez to przegrywała 3-4, była pod widoczną presją i to odbijało się na jej grze. Amerykanka popełniła kilka niewymuszonych błędów z forehandu próbując celować w linie, aby uniknąć możliwego przyspieszenia ze strony Świątek. Nadszedł zatem kolejny gem grany na przewagi.

Przy piłce na gema dla Kenin, zagrała ona świetnego backhandowego drop shota (jej chleb powszedni podczas tych dwóch tygodni w Paryżu), do którego Świątek nie tylko dotarła, ale także odegrała piłkę idealnie plasowaną w sam narożnik*, zmuszając Kenin do wykonania doślizgu do piłki i próby minięcia po crossie. Świątek była już jednak przy siatce i zakończyła wymianę perfekcyjnym wolejem z backhandu.

*Nazwałbym ten punkt nie tylko jednym z wielu świetnych tego finału, ale też jednym z edukacyjnych. Świątek pokazała jak postępować ze skutecznym drop shotem przeciwnika, do którego możesz tylko dojść w pełnym biegu, a punkt kontaktu następuje poniżej poziomu siatki. Większość zawodników próbuje oddać lekką piłkę za siatkę, co często okazuje się złym wyborem, ponieważ przeciwnik prawdopodobnie jest już w korcie i spodziewa się tego zagrania, albo nawet czeka już na siatce by skończyć piłkę wolejem w otwarty kort. Niektórzy próbują uderzyć z nadgarstka z bardzo dużym topspinem. Jeśli wyjdzie, wygląda to niezwykle efektownie. Jest to jednak uderzenie o bardzo małym marginesie błędu, ponieważ taki kąt nie wybacza nawet najmniejszego błędu i prawdopodobnie zakończy się to błędem. Albo… możesz zrobić to co Świątek w tym punkcie: nie ryzykować, ale rozsądnie umieścić piłkę głęboko w po linii (nie po przekątnej, gdzie przeciwnik ma dużą szansę na minięcie po linii). To uderzenie pozwala również wrócić do wymiany po sprincie i ustawić się bliżej środka siatki, aby zagrać woleja lub smecz.

That game featured five deuces and some first-rate rallies won by both women… but one thing was clear: Kenin brought her best to the table to stay alive in that game. Yet, Swiatek answered the call each time, and then some. Don’t take my word for it, just watch the point that ended it in Swiatek’s favor. Kenin threw everything but the kitchen sink at her, but Swiatek answered the call each time. It ended in a desperation error by Kenin, almost as if to ask, “What on earth can I possibly do to win this point?”

W tym gemie mieliśmy pięć równowag i kilka wspaniałych wymian ze strony obu pań. Ale jedno było jasne: Kenin próbowała z całych sił pozostać w grze w tym gemie. Mimo wszystko, Świątek odpowiedziała na wszystko z nadwyżką. Nie wierzcie mi na słowo, po prostu obejrzyjcie ten punkt, który zakończył się wygraną Świątek. Kenin zrobiła wszystko by go wygrać, ale Świątek ze stoickim spokojem przyjęła wszystkie ciosy. Punkt zakończył się po desperackim błędzie Amerykanki, która niemal pytała “Co jeszcze mogłabym zrobić, by wygrać ten punkt?”

Obie zawodniczki wymienily się przełamaniami (które były dosyć powszechne w tym spotkaniu) i Świątek objęła prowadzenie dzięki trzem błędom z rzędu Kenin, która prawdopodobnie czuła że to może być początek końca dla niej, nie tylko końca pierwszego seta. Polka była lepsza w każdym aspekcie w tej partii, nie mówiąc nawet o jej sukcesach w grze w korcie. Wygrała pięć z sześciu punktów w których zdecydowała się pójść do siatki, większość kończąc uderzeniami przygotowującymi te wypady lub błędami rywalki po jej świetnych zagraniach.

Jednakże, najlepsze ze strony Świątek miało dopiero nadejść. Ostatnie trzy gemy meczu pokazały jej niesamowitą kombinację siły, różnorodności i czucia piłki. Nie ma tu wiele do opisania, nawet gdyby próbował zrobić to Shakespeare. Nawet wtedy, byłoby to nieporównywalne z zobaczeniem tego na własne oczy. Po prostu musisz zobaczyć te ostatnie gemy! Przyjemność gwarantowana.

Jeśli masz tak jak ja, kiedy mecz się skończy, może będziesz zastanawiał się czemu nie możesz zobaczyć więcej tego wspaniałego tenisa, może seta, może dwa, może trzy. Tak, będę znowu o tym mówił: jeśli wolisz o tym już nie słuchać, możesz spokojnie pominąć resztę tego artykułu. Ale dla tych którzy zostaną, zastanówmy się co mogłoby się stać, gdyby finał kobiet rozgrywano na dystansie pięciu setów. Są trzy podstawowe możliwości.

  • Świątek wygrywa kolejnego prostego seta i cały mecz w trzech partiach.

Super! Jeśli tak by się stało, to jako fan tenisa, jestem za obejrzeniem kolejnej partii w wykonaniu tej wspaniałej, utalentowanej zawodniczki. Nie wiem jak ktokolwiek miałby tego odmówić. Nie wiem jak kobiecy tenis nie zyskałby na takim rozwiązaniu.

  • Kenin sprawia, że trzeci set ma w sobie dużo więcej rywalizacji i albo przegrywa go w tie-breaku, albo przedłuża mecz do czwartej partii.

Znowu świetnie! Chciałbym zobaczyć to, co Kenin robi najlepiej: znajduje rozwiązanie problemów. Chętnie poobserwowałbym jej nieskończoną determinację i zobaczył czy Świątek pozostanie tak spokojna i skoncentrowana jak w pierwszych dwóch setach. Gdyby doszło do tie-breaka, jak Świątek – która nie przegrała nawet pięciu gemów w jednym secie w tym turnieju, poradziłaby sobie w najważniejszej takiej rozgrywce w swoim życiu? Mogę dodać wiele różnych wymiarów do tej możliwości, ale po prostu przypomnę, że to znów i tenis i fani tej gry byliby tu zwycięzcami.

  • Kenin wraca do gry i wygrywa dwie następne partie doprowadzając do piątego seta. Mamy teraz niesamowite emocje, być może mecz który zapamiętamy i będziemy wspominać przez lata.

Być może brzmię jak zdarta płyta, ale wspaniale! Czy naprawdę muszę tłumaczyć dlaczego? Albo wskazywać, że ponownie, tenis – szczególnie kobiecy – byłby beneficjentem takiej sytuacji, a zaraz po nim fani tenisa na całym świecie. W celu porównania, czy oglądaliście mecz Djokovicia z Tsitsipasem w półfinale? Dwa szybkie sety przerodziły się w ekscytujący pojedynek w trzeciej partii, a potem w prawdziwy thriller w czwartej. Kłóciłbym się nawet, że te dwa sety Kenin i Świątek były bardziej interesujące niż dwa pierwsze w tamtym meczu. Jednakże, kobiecy finał zakończył się, gdy jedna z zawodniczek grał być może najlepsze 15 minute tenisa w tym turnieju. Ten drugi mecz, który był mocno przewidywalny w pierwszych dwóch setach, mógł trwać dalej. Niedługo później okazał się jednym z najlepszych meczów turnieju, o którym będziemy dyskutowali w nadchodzących tygodniach, miesiącach i latach więcej niż o chyba żadnym innym w drugim tygodniu (poza finałem).

W każdym razie, wielkie gratulacje dla Igi Świątek! Jej dwa sety w sobotę – ciężka walka w secie pierwszym, niesamowity wybuch w secie drugim – pokazują jak bardzo zasłużyła ona na ten tytuł.

Top-ranked male player for Turkey (1988, 1990) Member of Turkish Davis Cup team (1990-91). Davis Cup Captain, Turkey (1993). Played satellites and challengers (1988-91) Played NCAA Div 1 Tennis (3-time all-Sun Belt Conference Team) Tennis professional and coach (1991-2008) Writer for Tenis Dunyasi (largest monthly tennis publication for Turkey) since 2013 Personal tennis site: www.mertovstennisdesk.com

Advertisement Big Savings for Big Fans at Fanatics.com

Trending